RSS
niedziela, 19 maja 2013

Nie słucham już ludzi, którzy szepczą mi do ucha same bzdury. Próbuję łapać Twój wzrok w oparach dymu i alkoholu, kładę głowę na Twoim ramieniu, wdycham zapach Twoich perfum i już niczego więcej nie potrzebuję. Przy Tobie czuję się bezpieczna, Ty jesteś moim przyjacielem. Życzę sobie samych dobrych chwil. I szczęścia. Tobie też. Niczego nie będę już zmieniać. OBIECUJĘ. Biorę Cię takiego jakim jesteś i biorę odpowiedzialność za wszystko co się stanie. Mam dużo siły. TAK MYŚLĘ. Mam dużo czułości w sercu i spokoju w głowie. DLA CIEBIE.

Nawet teraz kiedy Ty robisz groźne miny, wypowiadasz tysiące słów, totalnie nieważnych, brzydkich czy ładnych. Ja jestem ponad tym wszystkim. Nie dociera do mnie nic. Zaczynam się śmiać w najmniej odpowiednim momencie. Nagle widzę same groteski. I ty tak śmiesznie się denerwujesz. Ja już chyba nie znam granicy żartu, chyba wychodzę po za nią. Możliwe, że zaczynamy być dla siebie nieprzyjemni. PRZEPRASZAM. Ja po prostu jestem szczęśliwa!

JESTEM NA SZCZĘŚCIU.



21:56, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 maja 2013

Dziś płaczę jedynie z tęsknoty. Nie sądziłam, że można tak do szaleństwa, że można tak dobrze i słodko, że można tak mocno i nienasycenie. Przygryzam Twoje usta, patrzysz we mnie, przeze mnie, moje myśli są w Twojej głowie. Ja w takie dni jak ten słyszę kolory, smakuję dźwięki, dotykam słów, wyrazów, zdań. Tracę zmysły, opadam i wstaję. Zapominam i nie pamiętam. Czas mi się dłuży, sekundy są jak godziny, do momentu aż znów Cię zobaczę.

I najważniejsze tylko, żeby o siebie dbać (bo już tyle złego mamy za sobą, że teraz czeka nas tylko dobre - zobaczysz, obiecuję).

"you'll be the last, you'll see."

13:38, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 maja 2013

W takie dni jak ten każdy oddech jest jak joint..

Wiatr plącze moje włosy. Słucham bardzo starych piosenek, które śpiewałam gdy jeszcze wszystko było przede mną. Teraz wiele za mną. Serce pompuje mi szczęście we krwi. Staram się oddychać głęboko. Odliczam dni, godziny, minuty do chwili gdy Cię zobaczę. Czekam na Ciebie na lotnisku. Moje serce bije szybciej. Najpierw spojrzę na Ciebie, jak zmierzasz w moją stronę. Potem rzucę się Tobie na szyję i pocałuję Cię w policzek. Nie opanuję uśmiechu, aż do momentu w którym zasnę wtulona w Twoje ramiona.

Żyję od weekendu do weekendu. Tęsknię przez siedem dni w tygodniu, dwadzieścia dziewięć dni w miesiącu. Cieszę się przez te dwa kiedy mogę Cię zobaczyć na własne oczy. W między czasie dokarmiasz mnie telefonami i rozmowami w sieci. WCIĄŻ MAŁO MI CIEBIE! Za każdym razem kiedy mam Cię spotkać, denerwuję się jak przed pierwszą randką. I jak na pierwszej randce czuję się za każdym razem. Poznaję ciebie na nowo. Pierwszy raz zasypiam u Twojego boku, pierwszy raz się przy Tobie budzę, pierwszy raz obserwuję Cię swoimi błękitnymi oczami. Głaszczę Twoje szorstkie policzki, ściskam Twoją dłoń w swojej dłoni.

Bo widzisz, już raz stchórzyłam. Czasem żałuję. Nie chcę się bać już nigdy więcej. Nienawidzę się bać. Czegokolwiek.



23:35, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 maja 2013

Nigdy nie sądziłam, że to będzie najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Ale od kiedy Cię spotkałam, wszystko się zmieniło. Dzisiaj stoję w całkiem innym miejscu, pragnę budzić się wtulona w Twoje ramiona i uczyć się prostych, czułych słów. Na nowo. Płakać chcę tylko ze szczęścia.

Dziś chłonę słońce i wciąż się uśmiecham. uczę się reagować na komplementy, uczę się spontaniczności, uczę się C I E B I E. Nie wypuszczam telefonu z dłoni i nie mogę się na niczym skupić. Mam najpiękniejszą wiosnę w życiu i nie chcę, żeby kiedykolwiek minęła. Maluję paznokcie na czerwono i czekam na T W O J Ą wiadomość. Chcę żebyś został. BARDZO CHCĘ.

Boję się, że pewnego dnia zamkniesz za mną drzwi. O jeden raz za dużo. Boję się, że wtedy nie wrócę już nigdy więcej wiedząc, że czas przecież nigdy nie zawraca. Spojrzę Ci po raz ostatni w oczy. Zamknę drzwi. Serce mi pęknie, po policzku spłyną łzy. Wsiądę do taksówki, we własnym domu wezmę kąpiel. Na kartce zapiszę plan dnia, by wypełnić czas, który zostanie po Tobie. Znajdę substytuty. Czasem zatęsknię, choć nie tak bardzo jak powinnam. Pamiętam, że MIŁOŚĆ MOŻNA ZABIĆ.





21:26, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 kwietnia 2013

Dziś pragnę tylko jednego - być kiedyś z Tobą. Iść boso przez strumyk, trzymać Cię za rękę, słuchać jak do mnie mówisz, mieć na skórze słońce i kurz, płakać tylko wtedy gdy upadek powoduje jedynie zdartą skórę na łokciach i kolanach, kilka blizn i lody na pocieszenie. Ganiać się po lesie z psem, szukać grzybów (znajdować zawsze te trujące, bo najładniejsze), Twoich pocałunków w czoło, smakować nowe potrawy z Tobą w różnych zakątkach tego świata, czekać tygodniami na Twój przyjazd z Anglii, zasypiać z Tobą w jednym łóżku, być tuloną przez Ciebie i już zawsze być bezpieczną i małą,

Bezpieczną. BEZPIECZNĄ.
I małą.



00:51, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 kwietnia 2013

Zwijam się w kłębek. Tulę kolana do brody. Samotna? Nie. Zmęczona.
Upadłam znów. Z hukiem. Roztrzaskałam się o ziemię.

Próbuję zacząć od początku. Zwyczajnie. Nie noszę już czapki, ani rękawiczek. Chociaż wcale nie pachnie wiosną, a mróz szczypie w policzki. Codzienność mnie męczy. Ludzie tacy nieprzyjaźni. Czubki swoich butów oglądam coraz częściej. Żeby tylko w oczy im wszystkim nie patrzeć. BO MAM DOŚĆ.

Wciąż jeszcze jestem. Żyję. Chociaż mało mnie. Coraz mniej. Powoli znikam. Chowam się uparcie, bo brakuje mi siebie samej. Brakuje mi zrozumienia.

I nic nie wzrusza mnie tak jak koncerty...

01:47, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 marca 2013

Chcę być Twoją szklanką ciepłego mleka w środku nocy i papierosem nad ranem. Bądź przy mnie i nie wypuszczaj mnie z rąk. PROSZĘ. Bo taka podzielona na części jestem zupełnie do niczego. Ułóż mnie do snu. Wyszepcz "a love supreme", mój miły.

Sumienie mam czyste. Cholerną granicę między sercem a rozumem. Pieprzone kilka światów, których nie da się pogodzić. Czuję, że kręcę się w kółko i tak bardzo chcę by wszyscy dali mi święty spokój chociaż na trochę. Na kilka dni. By telefon milczał. bym nie musiała, powinna, a chciała i mogła. Żyję za szybko. Czas nie leczy moich ran,czas mnie mija.

Chcę stąd wyjechać. Co dzień sprawdzam pociągi i myślę o tym, żeby stąd uciec. Ale mam zobowiązania. Dorosłość wciąż trochę mnie przeraża. Wciąż coś muszę i powinnam. Tego nauczyć mi się najtrudniej. Bo co raz mniej chcę.

03:51, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 marca 2013

Jedyne co wiem to to, że jesteś bardzo miły.

Zabierz mnie ze sobą na koniec świata i schowaj przed złymi ludźmi. Pokaż mi nowe miejsca. Poznaj ze mną inne kraje, miasta i ulice. Bądź przy mnie o każdej porze dnia i nocy, dawaj prezenty bez okazji i nie gniewaj się na mnie. NIGDY. Pocieszaj, karć, tłumacz i zrozum. BĄDŹ ODE MNIE MĄDRZEJSZY. Broń mnie. Całuj mnie i pragnij mnie. ZAWSZE. Kochaj moje ciało, uwielbiaj moją duszę. Rozmawiaj ze mną często, przytulaj i chroń. Zrozum mnie. WYTRZYMAJ ZE MNĄ.

Wierzę w to, że kiedyś będziemy razem pić szampana na dachu naszego domu i zrywać gwiazdy zanurzeni w ciepłym mleku. Będzie dla Ciebie miejsce u mnie, na białych kartkach porzuconych w moim pokoju, w pogniecionej pościeli.

Uczę się trudnej miłości. Rozdział 1, strona 36.

I wish I was your favourite girl,
I wish you thought I was the reason you are in the world.
I wish my smile was your favourite kind of smile,
I wish the way that I dressed was your favourite kind of style.
I wish you couldn't figure me out,
But you always wanna know what I was about.
I wish you'd hold my hand when I was upset,
I wish you'd never forget the look on my face when we first met.
I wish you had a favourite beauty spot that you loved secretly,
'Cos it was on a hidden bit that nobody else could see.
Basically, I wish that you loved me,
I wish that you needed me (...)



22:13, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 marca 2013

Wszystko dzieje się tak szybko. ZA SZYBKO. Nie mam czasu pomyśleć co złe, a co dobre, co tak a co nie-tak, co z sensem, a co bez. Nie mam chwili by zastanowić się czy mam prawo patrzeć Mu tak bezczelnie w oczy. Szybciej bije mi serce.

Nie czuję się dobrze kiedy ze sobą nie rozmawiamy. I tęsknię za Nim od kiedy wyszedł na spacer. Jest daleko, a ja złoszczę się na te odległości, kilometry i godziny. Na te momenty, kiedy nie ma Go przy mnie. Mimo, że nie rozmawiamy w tym samym języku, ja nadal czuję, że to On rozumie mnie najlepiej. I nie chcę, żeby było inaczej.

Nie umiem z Nim rozmawiać. Nie skupiam się na rozmowie, rzadko słucham. Wyłapuje tysiące mikrosekundowych gestów, które mrożą mnie od samego czubka głowy, po palce u stóp - a wtedy już w ogóle nie słucham. Patrze na Jego usta i jedyne czego chcę, to to żeby mnie pocałował. TERAZ. Nigdy nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, co już Mu opowiadałam, a co chciałam opowiedzieć. Odtwarzam w głowie różne nierealne scenariusze. Od połowy lutego wciąż jestem poza rzeczywistością i nie mam zamiaru wracać. Chcę się w tym topić, zanurzyć, odpłynąć. Chcę przeciągać te chwile, chcę je smakować, trwać w nich. Za wszelką cenę. Nie wracam. Wciąż wprowadzam się w ten stan. Umiem. Nauczyłam się

A moim największym zmartwieniem, prywatną tragedią jest to, że znów spędzę noc bez Niego.





01:18, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 lutego 2013

Kiedy pytasz co się stało, to milczę, chociaż tyle miałam Ci do powiedzenia to nie pamiętam.

Od jakiegoś czasu staram się nie myśleć o tym po co i dlaczego. Ucinam niewygodne rozmowy. Wolę patrzeć przed siebie, udawać że nie słyszę. Wypełniam czas zajęciami. Porządkuje książki, płyty, ścieram kurze po raz piąty. Na ścianie wieszam własny akt urodzenia, żeby co rano upewnić się jak mam na imię. Kim jestem.
Każda czynność pochłania moją uwagę całkowicie. Malowanie paznokci trwa ponad godzinę. Oglądam filmy, z których nic nie pamiętam. Za późno kładę się spać (bo nad ranem). Nie zauważyłam, że spadł śnieg.
I chociaż staram się jak mogę, to przecież udawanie, że wszystko okej, nie jest sposobem na ukrycie się przed życiem.

Między nami jest cisza bo zabrakło nam słów.
nie sądzisz, że przesadzam?



03:17, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2013

Co jakiś czas budzę się w nie swoim łóżku. Co rano to samo absurdalne uczucie. Pokonuję odległości. Trwonię czas. Spędzam większość dnia w PKP czy PKS. Zaprzątam głowę całkami, różniczkami, równaniami, wzorami. Gdzieś pomiędzy wino, lufka. Gdzieś pomiędzy śmiech, taniec, pożądanie. Gdzieś pomiędzy telefon. Rozmowa, krótka, o niczym. Gdzieś pomiędzy równowaga. Stabilizacja. Proste słowa. Proste gesty.

Nie lubię niedomówień. Wciąż trzymam dystans. Straciłam dużo. Możliwe, że dużo też zyskałam. Dziś rano, przez chwilę, świeciło słońce. Odbijało się od śniegu. Noce nadal są jeszcze bardzo zimne. W samotne wieczory piszczę, tulę się, kulę w sobie. Późną nocą smak wina, zapach waniliowego tytoniu, kolejny "sublokator". Moje postanowienie od dziś, że nie będę go zatrzymywać dla siebie.

Bo...

Dałam się omamić. Oszukać i zwabić.
Śmiej się. Proszę bardzo.

I like you. You so special - IRONIO!



21:21, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »

Wewnętrzny krzyk. Co noc. Krzyk, który rozdziera moją zmęczoną szybkim oddechem pierś. Przenika bolącą głowę i smutne oczy. Niewytłumaczalny strach przed snami. Jako mała dziewczynka bałam się kosmosu, bałam się złych ludzi. Starali się nauzyć mnie, że nie można pokazywać tego, że jest się słabym. Dziś nadal boję się ciemności. Boję się też złych ludzi. Boję się też zasypiać słuchając swojego bijącego szybciej serca. Nie nauczyli mnie być silną w nocy. Jedynie w dzień. Gdy ludzie na mnie patrzą. Za dnia jestem stanowcza i zdecydowana.

Nie czuję się wolna. No może przez te kilka momentów w czyichś ramionach. W czyichkolwiek. Bez różnicy.

Każdego dnia staram się być bliżej jakiegoś urojonego celu. Boję się, że jestem mało ambitna, że nic nie potrafię, na niczym się nie znam, że moje życie będzie za jakiś czas nic niewarte.

Czasem zasypiam. Sny miewam spokojne lecz krótkie. Budzę się nad ranem. Po czterech godzinach snu wiem, że to jeszcze nie to. Potem biegam gdzieś cały dzień. Staram się zapominać o tym wszystkim, słuchać jak oddycha wszechświat między szczęściem a nieszczęściem w zimną noc. I uśmiecham się. Często. Potem widzę Ciebie. I chociaż moje biodra mówią ci, czego dziś chcę to nie rób ze mną nic złego. jestem wciąż malutką dziewczynką i taplam się w wannie. JESTEM WODNĄ KURKĄ.
Zapomnij ze mną wszystko, Clyde...



00:12, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lutego 2013

Staram się oddychać głęboko, ale wciąż braknie mi tchu. Wstaję rano jeszcze bardziej zmęczona niż w chwili, w której kładłam się do łóżka. Możliwe, że w ogóle nie spałam. Sny mam krótkie, pourywane. Stoję na moście, piję alkohol i palę skręta. W tym momencie wielkie NIC wchodzi w moją głowę, przez oczy, nos i uszy, rozrasta się. Nic już nie widzę i nie słyszę. JEDNO WIELKIE NIC. We śnie ktoś nagle łapie mnie za rękę. I budzę się z tą pękającą od bólu głową.

Bawię się na chodniku przed blokiem ubrana w niebieską sukienkę. Mam 7 lat, dwa blond kucyki i obite bolące ciało. Całe to cierpienie we mnie drży i dudni, rozrywa od środka. Nie tak powinno być.

Dziś spędzam czas samotnie, przy kubku gorącej czekolady, z słuchawkami na uszach i książką w dłoni. Tak zazwyczaj. Nie sypiam spokojnie ale walczę o lepsze jutro. Tutaj, w mieście, w którym narodziłam się na nowo.

Moje życie zaczęło się trzeciegolutegodwutysięcznegodwunastego. Czekałam na nie 23 lata.

08:13, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lutego 2013

Zgubiłam moją wrażliwość. Ciężko mi o tym mówić. Nie wiem już sama co czuję. Co powinnam czuć. Tylko te swoje oczy mam takie duże, gdy je oglądam w szybie samochodu. I te okulary, co nie wiem z których lat są, 60 czy 70, na nos zakładam i nie patrzę w tył. Tak powiedziałeś: Nie patrz w przeszłość. To nie patrzę. Patrzę przed siebie. I myślę jedynie o tym, żeby tylko jak najdłużej nie być sobą. Chociaż nocami przychodzą jeszcze czasem głupie sny o miłości. Głupie koszmary. Ktoś psuje mi sny...

To Ty śniłeś mi się. Uciekałam.
Chyba już zawsze będę uciekać.

19:07, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2013

Zamknął za mną drzwi o jeden raz za dużo.Wtedy wiedziałam, że nie wrócę tam nigdy więcej, czas przecież nigdy nie zawraca, Spojrzałam mu po raz ostatni w oczy. Serce mi nie pękło, po policzku spłynęła jedna łza. Wsiadłam do tramwaju, we własnym domu wzięłam kąpiel. Wypełniam czas który został po nim, znajduję substytuty. Czasem tęsknię, choć nie tak bardzo jak powinnam. MIŁOŚĆ MOŻNA ZABIĆ.

Dziś przyrzekam sobie wakacje. Chociażby weekend gdzieś, w ciszy, słońcu, spokoju. Przyrzekam sobie trochę więcej myśleć, przede wszystkim myśleć zanim zrobię, myśleć zanim wypowiem falę słów, które bolą. Przyrzekam sobie wstawać trochę wcześniej, kłaść się też trochę wcześniej, Dbać o siebie również. Nie płakać, nie imaginować sobie za dużo, zmienić pesymizm na realizm w podejściu i więcej słuchać niż mówić.
Przyrzekam sobie BYĆ TROCHĘ WIĘCEJ.

Czy poznałeś już kogoś komu możesz wszystko powiedzieć? Bo ja tak.



20:26, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 stycznia 2013

W jednym momencie wydaje mi się, że zwymiotuję swoje serce, że ze złości wykipi mi mózg. A za chwilę zwijam się w kulkę i tulę do swoich snów.

Patrzę na swoje rzeczy wyrzucone z szafy jeszcze przed sesją. Dziś skupiałam się na butach. Masa szpilek, baletek, na obcasie, na płasko, adidasy, czółenka, trampki, wysokie, niskie, z kokardką i bez, sznurowane i wciągane. Spędzam tak całe popołudnie, potem włączam Amona Tobina i słucham do momentu, w którym przestaję racjonalnie myśleć.

A sny mam głupie. Dziwne. Całkowicie bez ładu. I bez sensu.



15:45, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 stycznia 2013

Jakoś bez uczuć. Bez niespodzianek. Bez zbędnych słów, zbędnych uśmiechów. ZBĘDNIE.

Tak bardzo się rozleniwiłam, że boję się normalnie funkcjonować. Nie Potrafię. Karmię się dźwiękami, bitami, samplami - to wszystko we mnie dudni i drży. Czyszczę swój umysł, każdy dźwięk wbija mi się w głowę co raz mocniej i mocniej. Ciągle  zapominam gdzie jestem i co tu robię. We śnie łapiesz mnie za rękę,  śmieję się, wypowiadam tysiące słów,. Topię się w melodiach, wszystko zapominam, nic nie pamiętam. WSZYSTKO MOGĘ, NIC NIE MUSZĘ.



15:55, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 stycznia 2013

Momentami czuję się zbyt prowincjonalna na to miasto, zbyt małomiasteczkowa, żeby umieć tu spokojnie żyć. Nigdy nie miałam przerośniętej ambicji, nie zależy mi na piątkach w indeksie. Przez ten wyścig szczurów zbyt szybko się zniechęcam i poddaję. Mam zdolność zapamiętywania masy bzdur, informacji - anegdotek, które z miłą chęcią opowiadam w towarzystwie. Czuję, że mam pewne ograniczenia w przyswajaniu wiedzy, której obecnie ode mnie wymagają. Czuję, że nie pasuję do tego miasta, do tej uczelni. Tu wszystko dzieje się zbyt szybko. Ci ludzie są zazdrośni i zawistni. Wzbudzają we mnie negatywne emocje.
Czuję się wtłoczona w szablon, jak element dekoracji, przebrzydłej mozaiki tego miejsca, totalnego misz-maszu.

Nie tak chcę żyć. Pragnę jedynie leżeć na trawie i gapić się w niebo.



20:01, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 stycznia 2013

W powietrzu czułam śnieg, spadł śnieg. Łapię się na totalnym niemyśleniu przez większość czasu. W głowie mam Jego obraz sprzed kilku miesięcy. Nie tak miało być. I kocham się już tylko w dźwiękach, chłonę je całą sobą.

Moje życie nie pachnie młodością, wyzwoleniem i przygodą. Jest zwyczajne. Do bólu. I chyba nawet powoli przyzwyczajam się do mojej obojętności na wszystko. Niech sypie śnieg, niech leje deszcz, niech będzie sobie zimno i wietrznie. Mnie to wszystko naprawdę nie interesuje. Towarzyszy mi jedynie wstyd dnia codziennego. JA SIĘ ZA SIEBIE ZWYCZAJNIE WSTYDZĘ. Jakbym oglądała siebie z boku. Chyba ciągle tak robię. A w głowie mam tylko Jego muzykę i Jego słowa. Wszystko to miesza się w mojej głowie jak alkohol. A alkoholu nie piję już wcale. NIE PAMIĘTAM JUŻ KIM MIAŁAM ZAMIAR BYĆ.

Jestem na rozstaju. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi.

12:26, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 stycznia 2013

Ostatnio często wyjeżdżam. Ale za każdym razem muszę wracać do miasta stu mostów, chociaż od jakiegoś czasu bardzo tego nie lubię, bo już nikt tu na mnie nie czeka. Za każdym razem zastaję jedynie stertę nieumytych naczyń, puste łóżko, brudne ciuchy i zakurzone półki.

Myślałam dziś o Tobie między wykładem a rosyjskim. W głowie układałam scenariusze spotkania, dialogi. I widziałam nas uśmiechniętych, radosnych, rozgadanych. Na zewnątrz pojawiały się pierwsze promienie słońca, które delikatnie muskały moje rude włosy i opalały skórę twarzy. Młodość, lekkomyślność i szczęście. Wszystko złożone w jedną całość, łączące naszą dwójkę na jakiś czas. I nagle zapomniałam te wszystkie imiona przed Tobą, po Tobie i pomiędzy. Oddychałam Twoją muzyką i karmiłam się Twoimi słowami. I w jednym momencie poczułam, że mogłabym się naprawić i nie być już dłużej zepsuta. Ale możliwe, że tylko dla Ciebie, tylko w tych marzeniach nierealnych, które się już nigdy nie spełnią, bo przecież odszedłeś na zawsze. No przecież wiem, że na zawsze.

A potem deszcz padał mi prosto w twarz, taki zimny deszcz, zimowo-jesienny. Do domu wróciłam tramwajem, jechałam brudną windą i zjadłam zupkę chińską. Później spałam gdzieś do wieczora i obudziłam się o tej 20. I przypomniałam sobie jak jest, a nie jak powinno być. I że jak zwykle to moja wina. No bo przecież czyja jak nie moja?

A w powietrzu pachnie zimą. Smutno mi, bo kocham wiosnę. Ale mam nadzieję, że zima mnie uspokoi. Że coś (albo ktoś) mnie uspokoi, ukoi i poskłada. W jedną całość. Bo boję się, że nie umiem już ani oddychać, ani krwawić, ani kochać. Że wszystko przepadło.

CZAS W COŚ UWIERZYĆ.

00:54, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 grudnia 2012

Moja skóra pachnie mandarynkami. Łapię, przez okno w tramwaju zimne powietrze. Oddycham grudniowym słońcem. Tonę w roztopionym przez słoneczne promienie śniegu. Tonę w dźwiękach. Tonę w tysiącach myśli.

Kupuję wspomnienia. Miliony wspomnień w mojej głowie skasowane, zamienione, okrojone, odświeżone. I już widzę NAS inaczej. Na sobie mam bawełnianą sukienkę, idę Mostem Zwierzynieckim. Mijam Ciebie jadącego na rowerze. Nie odwracamy się za sobą, nie wymawiamy swoich imion, nie spotykamy się już nigdy więcej. Kupujesz fiołki tam na rogu, w tej kwiaciarni przy ulicy T. Podpatruję Cię z okna tramwaju, który Ci właśnie ucieka. Zostajesz czekając na następny, ja jadę dalej. Nie rozpoznajemy swoich twarzy na zatłoczonych ulicach tego miasta. Kupujemy w tym samym sklepie (na rogu), chodzimy do tych samych knajp (tych w pobliżu Rynku), jadamy w tej samej stołówce (na kampusie). Mieszkamy na tym samym osiedlu. Żyjemy w tej samej przestrzeni czasowej, życiowej. Jeździmy jednym tramwajem, spóźniamy się na te same autobusy, o tej samej porze zaczynamy zajęcia, chodzimy do tego samego kina na randki. Mijamy się jakbyśmy się nigdy wcześniej nie spotkali.

I zdałam sobie sprawę z tego, że stanowię jego część, a on jest częścią mnie. A chciałabym, żeby było inaczej.



18:02, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 grudnia 2012

Tęsknię za słońcem i ciepłym wiatrem, za letnim deszczem. TERAZ. W tę porę roku, o tej porze dnia brakuje mi tego najbardziej. Chowam się pod kołdrę wierząc, że za oknem jest dwadzieścia osiem stopni powyżej kreski.

Myślałam dziś o Tobie. Pomiędzy lepieniem pierogów a pieczeniem ciasteczek w kształcie króliczków. Ostatni raz w tym roku pomyślę o Tobie i raz na zawsze zapomnę wszystko co mi powiedziałeś.

Palenie mostów jest dobre. Słuchanie indie rocka jest dobre. Śmianie się jest dobre. Przeklinanie też jest troszeczkę dobre. I am a good person.

I lubię ten czas kiedy siadam przy komputerze i słucham piosenek, które są o nas. Głównie tych smutnych, bo tak jakoś się nam ułożyło. Jeszcze czasem nocą kładąc się do łóżka myślę co by było gdyby i staję się niezwykle romantyczna. Już dawno nie czułam się tak nie-po-ukła-da-na.

W każdym razie jest świątecznie, a świąt nie cierpię.

We need to bridge burn.

21:34, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 grudnia 2012

Jeszcze czasem jestem smutna i wciąż głośno bije mi serce. ALE TO NIC. Nadal jestem w Tobie zakochana i pomyślałam, że mogłabym przyjść, żeby jeszcze raz Cię zobaczyć.

Gdybym była wystarczająco odważna, już zawsze podążałabym za Tobą. Teraz jesteś te piętnaście kroków przede mną. Ja się zgubiłam, a Ty poszedłeś dalej. Zostałam sama z tą stratą i to nie jest dokładnie to, czego chcę w tym momencie. To nie jest odpowiednie miejsce aby o Tobie myśleć i Ciebie wspominać.

To żenujące. Mam 24 lata i znowu się zakochuję. Jakbym zgubiła instrukcję obsługi. Albo nigdy jej nie miała. To nie jest terapeutyczny łańcuch zdarzeń.

Zadzwoń do mnie i zaproś na herbatę, na piwo, na lampkę wina czy zimną pizzę. Na spacer, na film, na koncert, na naukę gry na gitarze. Na cokolwiek, byle z Tobą. Powiedz, że mnie lubisz, powiedz że mnie kochasz, że tolerujesz. Że jeszcze czujesz cokolwiek. Usiądź ze mną na trawie i opowiadaj o swoim życiu karmiąc kaczki u brzegu Wisły. Przyznaj, że tęskniłeś i obiecaj, że będzie już tylko lepiej.

Zrozum. Pocieszaj. Rozśmieszaj. Łaskocz. Zabawiaj. Karm. Pouczaj. Wybacz. Dotykaj. Pieść i całuj. Wróć i zostań. NA ZAWSZE.

20:50, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 grudnia 2012

I już wiem co u Ciebie. Wiem jak wyglądasz, co robisz na co dzień i gdzie bywasz. Wymieniliśmy kilka nerwowych spojrzeń i wymuszonych zdań. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy. Nie zapytałam.

Patrzę na Ciebie marszcząc brwi, chociaż z mojej twarzy możesz wyczytać zupełnie co innego. Nie jestem zła. Jestem tylko trochę niepoukładana. Może troszkę smutna, ale chyba każdy tak czasami ma. Już nie upijam się prawie do nie-przytomności. Nie budzę się z bólem z głowy. Nadal skrywam w sobie jeszcze trochę tajemnic i słów nie do powiedzenia. I tak bardzo bym chciała żebyś wiedział co u mnie.

Chciałabym nauczyć się współczucia dla idiotek, jako że jestem największą z nich i nie może przestać mi być siebie żal. I nadal obchodzi mnie co myślisz tak długo, jak jest to o mnie.

Dziś wypełniam czas zajęciami. Sobotnie popołudnie w domu to klęska. Wieczorami MUSZE wychodzić, duszę się w czterech ścianach. Na bezsenność dobry film. na bezmiłość muzyka. dużo muzyki. A głowie nadal czuję totalne otumanienie. Totalne zapomnienie.

Spójrz mi w oczy i nie zbliżaj się zbytnio, bo tam panuje mrok.

17:25, zebra.w.paski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 grudnia 2012

To wielkie miasto wcale nie jest moje. Przemykam ulicami z parasolem, ze słuchawkami na uszach, nie rozpoznaje tu ludzi, nie spotykam znajomych. Wciąż nie mam swojego miejsca na ziemi, chociaż wiem, że ono jest tam, gdzie słońce świeci cały rok i gdzie mogłabym nosić bawełniane sukienki.

Na razie polubiłam zaśnieżony Breslau. Możliwe, że dlatego, że poznałam tu cudownych ludzi. Razem łazimy nocami po  mokrych ulicach, oddychamy spalinami i marzniemy na przystankach w oczekiwaniu na nocny. A ja nadal cierpię z powodu braku ciepłych butów. Aj.

Codziennie zwiedzam miasto z okna tramwaju. Wdycham dym tytoniowy, często odpływam i nie pamiętam. Wciąż chciałabym inaczej, wciąż chciałabym być inna, wciąż chciałabym być gdzie indziej. A on nadal smakuje mi wilgocią minionego listopada i wkrada się w mych myślach do mojego łóżka po cichu, pomału. NADAL JEST TĄ JEDNĄ OSOBĄ, O KTÓREJ MYŚLĘ CO NOC. Chociaż wiem, że to trochę nienormalne.

I wciąż czekam aż zadzwoni i zabierze mnie na spacer, bo przecież obiecał, że jeszcze kiedyś, że tak, że jeszcze nie dziś, ani w czwartek, ani w piątek, ani w grudniu, ale KIEDYŚ. Nieważne. Nie zadzwoni.

A ja chyba potrzebuję już stabilizacji. Chciałabym mieć swój własny kąt, gotować dla Niego obiady, wyprowadzać Jego psa i karmić naszego kota. Wieszać wspólne zdjęcia na ścianach i kupować tanie dekoracje z IKEI. Chciałabym mieć z Nim gdzie wracać z naszych podróży po świecie, Kto pokocha podróże jak ja? KTO POKOCHA MNIE?

22:56, zebra.w.paski
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2